Archiwum kategorii: 'przygotowania'

Tatrzańskie doliny – Dolina Rybiego Potoku

Tatry to jedyne alpejskie góry w środkowej Europie, najdalej wysunięte na północ. Z tej racji cieszą się one wciąż rosnącą popularnością wśród polskich i nie tylko polskich turystów. Coraz częściej w Tatrach można spotkać turystów  z Niemiec, z Czech, ze Słowacji, a także z bardziej odległych krajów takich jak Włochy, Francja czy Wielka Brytania. Na obszarze polskich Tatr znajduje się wiele pięknych dolin polodowcowych, które swoim urokiem potrafią zachwycić nawet najbardziej wymagających turystów z najdalszego zakątka świata. Dodatkowo zachwycają tym, że z reguły w dnie doliny tatrzańskiej znajduje się urokliwy potoczek, który szemrze radośnie wśród granitowych skał. Niewątpliwą zaletą wszystkich tatrzańskich dolin jest to, ze przez większość z nich poprowadzony jest szlak turystyczny, który wiedzie aż do samego jej końca. Z reguły na końcu doliny, lecz nie każdej, znajduje się schronisko. Doliny tatrzańskie mają różne długości, od malutkich tych po doliny ciągnące się całymi kilometrami.

Dolina Rybiego Potoku – ta pięcioipółkilometrowa dolina jest areną najpopularniejszego chyba szlaku wiodącego w głąb Wysokich Tatr. I co, wiesz która to jest ta Dolina Rybiego Potoku? Z niczym się ta nazwa nie kojarzy osobom, które rzadko kiedy zapuszczają się dalej niż Morskie Oko lub Gubałówka, w porywach do Kasprowego. A dlaczego? To właśnie przez Dolinę Rybiego Potoku prowadzi asfaltowana droga wiodąca nad brzeg Morskiego Oka i to właśnie nią najczęściej chodzą turyści w polskich Tatrach. Droga wiodąca do Morskiego Oka podniosła bardzo ilość osób wychodzących by zobaczyć to największe w polskich Tatrach jezioro polodowcowe. Dodatkowo jest tamtędy wytyczony szlak czerwony. Ponadto w Dolinie Rybiego Potoku możemy zobaczyć spływający potokiem Roztoka Wodogrzmoty Mickiewicza, bo są po drodze. Ponadto jest też Wanta, a na niej rykowisko jelenia czasami. Ale nie zawsze, bo często się zdarza, że turyści masowo przepłaszają jelenie. Nad brzegiem Morskiego Oka, na czole moreny znajduje się schronisko PTTK nad Morskim Okiem, w którym możemy podbić pieczątkę.

Przygotowania

Przygotowania do wyprawy

Przed wyprawą w góry zwłaszcza takie jak Wysokie Tatry należy pamiętać o kilku ważnych kwestiach. W zależności od pory roku jakiej się wybieramy nasz ekwipunek się zmienia. Latem powinniśmy pamiętać przed wszystkim, aby zabrać ze sobą minimum ubrań i tylko podstawowe przedmioty pomagające we wspinaczce, bo ważnym elementem w naszym plecaku powinien być duży zapas wody, aby nasz organizm zbytnio się nie odwodnił. Niepotrzebne jest zatem taszczenie grubszego ręcznika, odpada już zupełnie opcja kilku ręczników. Warto zatem zastąpić normalny frotowy ręcznik małą ściereczką do podłogi, oczywiście nową, która bardzo szybko wchłania i odparowuje wodę, tak iż szybko taka ściereczka schnie, a najważniejsze, że jest bardzo mała, poręczna i tym samym nie zajmuje w naszym plecaku dużo miejsca. Zimą natomiast pakujemy się w inny sposób. Podstawą powinny być ciepłe spodnie, najlepsze narciarskie, które oczywiście od razu zakładamy, zanim nie są zbędnym balastem w naszym ekwipunku.

Pakowanie plecaka

Najlepszą pojemnością dla plecaka jaki ze sobą zabieramy na kilka dni w Tatry jest 35 litrów. Dobrym plecakiem jest plecak wąski, z takim bez problemu przeciśniemy się w każdej skalnej szczelinie, a to dość ważne przy wspinaczce. Taka pojemność jest odpowiednim i optymalnym ciężarem i obciążeniem dla naszych pleców przy wspinaczce po górskich łańcucha, których szczególnie na Orlej Perci niemało. Dobrze pakować plecak tak, aby wykorzystywać każdą pustą przestrzeń, zatem lepiej nie w takich dziurach w naszym plecaku upychać skarpety lub bieliznę czy przedmioty takiego typu, których forma łatwo ulega kondensacji. Często wydaje nam się, że małe dziury muszą zostać, nic natomiast bardziej mylnego, warto na przykład wciskać do plecaka choćby łyżeczkę. Gdy pakujemy kubek, nie zostawiamy go pustym, a koniecznie coś do niego wkładamy, najlepiej kilka herbat z cukrem lub coś, co może łatwo ulec zniszczeniu. Należy pamiętać, aby dokumenty i wszelkie ważniejsze przedmioty mieć pod ręką, zatem w kominie plecaka lub w saszetce na pasie biodrowym.

Przed wyjściem w góry

Dojazd do Zakopanego

Najlepszym połączeniem do Zakopanego mógłby wydawać się pociąg. Kolokwialnie mówiąc, nie warto pchać się w ten środek transportu. Zazwyczaj pociągi relacji na Zakopane są naprawdę bardzo dużo opóźnione, nie warto zatem tracić niepotrzebnie czas i nerwy, który można wykorzystać na wspinaczkę. Dobrym rozwiązaniem jest dostanie się do Krakowa, jeśli jedziemy z północnej lub północno – wschodniej części Polski. Problem rozwiązuje się sam, gdy jesteśmy studentami z Krakowa. Dobrym wyjściem jest wybranie autobusu lub busa, cena takiego środka transportu wynosi około siedemnaście złotych, co na kieszeń studencką może nie jest zawrotna ceną, ale jeśli student może zaoszczędzić, to zaoszczędza. Wybiera zatem opcję – stop, który jest raczej niezawodny z Krakowa. Wystarczy stanąć w odpowiednim miejscu na Zakopiance i już po chwili z pewnością jakiś kierowca się zatrzyma i na pewno podrzuci nas do centrum Zakopanego. Dosłowną chwilę należy czekać na samochód z Zakopanego, tutaj kierowcy zatrzymują się naprawdę bardzo chętnie dla górskich ludzi.

Plan górskiego wypadu

Warto rozplanować odpowiednio nasz wypad. Jeśli jest on kilkudniowy nie warto tracić czasu niepotrzebnie, należy zatem od razu przystąpić do marszu. Po przyjeździe od razu łapiemy z dworca autobusowego jakiegoś busa, który jedzie w stronę Morskiego Oka. Busów jadących w tym kierunku jest naprawdę dużo, ze stopem mogą być już natomiast większe problemy ze względu na turystyczność miejsca i Zakopiańczyków, którzy chcąc zarobić, napadają od razu na ciebie i obrzucają stertami noclegowymi propozycjami. Szybko naprawdę należy z dworca uciekać. Gdy dojedziemy już na parking, który jest przy trasie na Morskie Oko, zdejmujemy na chwilę plecaki, odpoczywały chwilę, łapiemy głęboki wdech i ruszamy, w poszukiwaniu przygód, licząc z pewnością na szereg kolejnych doznań. Niniejszy artykuł dedykuję wszystkim, którzy nie pocinają w adidaskach tylko do Morskiego, ale miłośnikom, którzy uwielbiają się napocić, by poczuć bardzo wysokogórski wiatr lub nic nie zobaczyć przez częstą mgłę pojawiającą się w tym ryglu na wysokości ok. dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza.